Chciałem być wtedy chociaż twoim cieniem.
Móc zawsze być i robić wszystko przy tobie.
Przyćmiłaś światło i rozpłynąłem się w mroku.
Ciekawe ile zrobić zdoła następny szalony.
Czy dla ciebie czy tobie i z jakich pobudek?
Czy nie utoczą z ciebie krwi jeden po drugim?
Nie wiem co będzie. Nie chcę już wiedzieć.
Zostawię to w mroku na dnie ciemnej duszy.
Przyjdź kiedyś to może jeszcze pogadamy.
Może nie zerdzewieje jeszcze doszczętnie.
Może uda się otworzyć serce tego włóczęgi.
I zajrzymy ponownie szukając w nim płomieni.
Albo chociaż popiołów po minionej wędrówce.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Ciekawy psudonim :)
Poczytałbym, ale nie bardzo mam czas, wkrótce to nadrobię, a Ty nie masz żadnych projektów, ani kolosów, że tak sobie wierszepiszesz :P
Prześlij komentarz