Jeszcze trzeba kilka dni. Poczeka.
Powtarzam wciąż, lecz on nie słucha,
Biegnie do Ciebie ile sił i tchu,
I z szalonym pędem wpada do pokoju,
Codziennie znika. On nigdy nie zwleka,
I marzyć mi pozostaje, żę Cię dosięga,
Biegnie zawsze by przytulić Cię znów.
By cieszyć się zapachem znanym ze snów.
A Ja siedzę przy biurku, przy stole,
Z pracą wciąż tylko się powoli gramolę,
Myśli moje z dala ode mnie się trzymają.
Wiedzą, że z myślą o Tobie nie wygrają.
Tak już jednym ciałem, lecz pół duchem,
Targam się ze swoją kulą i łańcuchem,
Pracuje by odliczać kolejne godziny,
Licząc na to, że niebawem się zobaczymy.
Czekam zazdroszcząc swojemu marzeniu,
Myślami gubiąc się w Twoim spojrzeniu,
Słysząc Twój głos tam, gdzie go nie ma.
Czekam i oczekuję na spełnienie marzenia.