Idę drogą w codziennej żałobie
każdą chwilą myślami przy tobie
wspominam wspólne czasy zza czasu
gdy moje pióro było w ustach a nie w kałamarzu
gdy siedzieliśmy razem nocami rozprawiając
o letnich spędzonych dniach wspominając
jak siedzieliśmy razem we własnym ognisku
myśląc wzajemnie o wspólnym uścisku
Jak ja żałuję, że słów tych nie wyrzekłem
ignorując je, życie stało się piekłem
Serce boli i po dziś dzień krwawi,
że wszystko to w myślach, że się nie zjawi
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz