Burza! - strzeliły drzwi, trzasnęły szyby,
Drzewo wiatru rzęchem się śmieje,
groźnie spogląda - bardziej się chwieje,
trzasnął piorun, lud trzyma się za łby.
cóż? Wiatr ustał, a może, gdyby?
Drzwi puściły - wdepnąłem w breje,
słucham - nic się nie dzieje,
Bóg zatrzasnął dyby!
Cisza się skończyła - wiatr się zerwał,
niebo się błyszczy, spada na mnie kat,
cisza zapadła, krzyk ją przerwał.
Ostatnia myśl - odbierasz mi świat!,
niewidoczny! - od ziemi żeś mnie oderwał,
A planowałem jeszcze tyle lat!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz