Błogość błękitna wkoło otacza mnie,
Lazurowa pustka, otchłań zewsząd,
Brak hałasu, ciszy, istny nierząd,
Głosik obcy tu? Idę wprzód, przed siebie.
Zamykam oczy, patrzę na ciebie,
Biel spowija blade ciało, oczy skąd,
Patrzy głębia nieznajoma dotąd,
Nieziemski - stoisz twardo na glebie.
Otworzyłem oczy - świat ujrzałem - cóż,
Chłodny, bezbarwny, strach, ból są rojne,
Brakuje tu czegoś, znałem to już.
Co noc pełna garść - zasnąć spokojnie,
Wracam do błękitu bezładnych mórz,
Brnę, brnę w niepamięć dobrowolnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz