Podchodzi do okna, otwiera je szeroko,
Uśmiecha się, słyszy ćwierkanie ptaków,
Delikatnie zbiera ciepło słońca płatów,
Wychyla się i patrzy - jakże tu wysoko!
Zaczyna szybować - wiatr bije mu w oko,
zaraz poczuje na policzku płatki kwiatów,
Już prawie, zderzenie się dwóch światów,
Myśl ostatnia stoi - na zawsze głęboko,
Nastąpiła cisza - świat stanął w posadach,
lżej człowiekowi, zrzucił swe oblicze,
na takich nasze życie toczy się zasadach.
Czy jego diabelskie będą smagać bicze?
Czy zasiądzie u wiekuistego na obradach?
Tego będąc w ludzkiej skórze nie doliczę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Wiersz jak zawsze piękny :). Mój przyjaciel ma prawdziwy talent.
Prześlij komentarz