Jako dzieci bawimy się razem i każda rzecz zdaje się piękna
Każda radość jest szczera i każde serce otwarte na doznania
Szerokie uśmiechy i wzajemne chichranie jest codziennością
Błyszczą oczy wielkie na widok każdego najmniejszego cuda
Dojrzewając uczymy się od "dorosłych" tajników sztuki teatru
Przywdziewamy kolejne szaty, które pozwalają ukryć siebie,
Dołączamy do podobnych nam głosów by dzielić się rolami
Pozwalając by maski i odzienie zniekształciło nas do końca.
Nawet Piotruś będzie musiał porzucić dziecięcą niewinność
Dorosnąć by dołączyć do reszty aktorów wielkiego świata
Przybrać wyznaczone przez scenariusz życia mu miejsce
W sztuce pełnej pustych kwestii, karnawałowych uśmiechów.
Dopiero gdy samotnie ukrywamy się w zamkniętej garderobie
Zrzucamy z siebie ciążące nam szmaty by spojrzeć w lustro
Tylko by przerazić się tym, że patrzy na nas obca postać
I szybko poderwać leżące łachmany by wdziać je na nowo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
2 komentarze:
heh... smutne ale prawdziwe... żyjemy w świecie pełnym sztuczności, każdy nakłada maskę skrywającą prawdziwe "ja". Zatracamy się w tym "teatrze życia".. Tylko dzieci są naturalne, prawdziwe..jeszcze..
W wierszu zawarłeś wszystko, całą prawdę o nas-ludziach , o życiu, o świecie.
Piękny wiersz, a nawet powiem , że aż trudno wyrazić słowami to jaki on jest :)
Ty naprawdę masz talent..
podziwiam :)
Znalazłam tę stronę szukając angielskiego odpowiednika 'wyznania poety', i muszę powiedzieć, jakkolwiek za poezją nie przepadam, że te wiersze są naprawdę wspaniałe, bo tak prawdziwe i o nas, i naszym życiu. Dzięki.
Prześlij komentarz